Stadion Narodowy

 Stadion_Narodowy

Mieszkańcy Saskiej Kępy i Kamionka mają już dość hałasu dobiegającego ze Stadionu Narodowego a każdy ma prawo do odpoczynku! Dlatego też będziemy domagać się egzekwowania Prawa i norm dotyczących hałasu podczas koncertów i imprez masowych odbywających się na Stadionie Narodowym, tak by nie zakłócały prawa do ciszy i spokoju mieszkańców Kamionka, Grochowa i Saskiej Kępy.
Będziemy również dążyć do przedłużenia funkcjonowania strefy SK po 31.12.2014 oraz ustawienia słupków w najbardziej krytycznych miejscach aby uchronić przed rozjeżdżaniem trawniki, alejki parkowe oraz lokalne uliczki podczas imprez na Stadionie Narodowym.

Fragment artykułu Katarzyny Majewskiej z 08.07.2014 (Gazeta Stołeczna):

Cierpliwość mieszkańców okolic stadionu wyczerpała się po czerwcowym Orange Warsaw Festivalu. „Hałas w promieniu kilku kilometrów od stadionu paraliżuje życie, uniemożliwia odpoczynek i pracę. Powoduje drgania budynków” – napisali mieszkańcy Saskiej Kępy w petycji skierowanej do prezydent Warszawy, rady miasta i Ministerstwa Środowiska.

Najbardziej na hałas narażeni są saskokępianie z Jakubowskiej, Finlandzkiej, Lipskiej, Berezyńskiej, Estońskiej, Elsterskiej, Waszyngtona, Francuskiej, Łotewskiej, Czeskiej i Gruzińskiej. Ewa Brykowska-Liniecka z ŁADnej Kępy: – Najgorsze są próby do koncertów, nikt o nich nie informuje. Na co dzień niesie się echo z klubów nad Wisłą. Już wcześniej problemem były maratony, których próby rozpoczynały się o godz. 7 rano w niedzielę wrzaskami konferansjera.

Podczas Orange Warsaw Festivalu koncerty i próby odbywały przez pięć dni i trzy noce. Sam festiwal trwał od 13 do 15 czerwca na arenie i na błoniach stadionu. To właśnie występy na zewnątrz były najgłośniejsze. Protestujący obliczyli, że w czasie OWF musieli spędzić prawie 90 godzin w huku. Odgłosy były ponoć słyszalne aż na Gocławiu czy Stegnach.

Sygnatariusze petycji nie chcą więcej tak głośnych imprez. Przez dwa tygodnie pod protestem podpisało się ponad tysiąc osób. Oczekują od władz miasta i radnych zmian w udostępnianiu stadionu na głośne koncerty i maratony.

Wypowiedzi mieszkańców:

Dla mieszkańców Saskiej Kępy Orange Warsaw Festival to trzydniowy koszmar. Hałas od rana do wieczora (próby) i wręcz huk od wieczora do trzeciej nad ranem. Mieszkam koło Trasy Łazienkowskiej, ponad kilometr od Stadionu, a i tak słyszałam każde słowo konferansjera. Ten hałas dociera z pewnością do dużej części Pragi-Południe, Pragi-Północ, Śródmieścia i Mokotowa. Nie może być tak, że kilkadziesiąt tysięcy bawiących się ludzi terroryzuje kilkaset tysięcy mieszkańców Warszawy. W domu trzęsą się ściany. Nie jestem przeciwna imprezom, rozumiem i akceptuję uciążliwości im towarzyszące, ale w tym przypadku zostały przekroczone wszelkie normy hałasu i przyzwoitości. W Guantanamo więźniów torturuje się przez puszczanie im głośnej muzyki. Tak się czujemy, tylko nie wiem, za co ta kara.

Joanna Kocon

Dziki łomot ze stadionu słychać przez kilkanaście godzin na dobę przez cztery dni, nawet przy zamkniętych oknach ze stoperami w uszach. Odebrano nam prawo do normalnego funkcjonowania. Kolejny weekend nie mamy normalnej komunikacji, bo impreza na stadionie. Wspaniała Saska Kępa, o której tyle razy z zachwytem pisaliście, stała się dodatkiem do Stadionu Narodowego: albo jesteśmy jednym wielkim parkingiem, albo jest zakaz wjazdu i żaden znajomy czy krewny nie ma prawa do nas dojechać. Gratuluje władzom tego miasta totalnego nieliczenia się z kilkudziesięcioma tysiącami mieszkańców Kępy, Kamionka czy Powiśla.

Żuńka