Pracownia czapnicza Grażyny Jakubowskiej – Piekut

DSC_6526

Pracownia czapnicza Grażyny Jakubowskiej – Piekut znajduje się przy Grochowskiej 210/212 od 1958 roku. Pani Grażyna to drugie pokolenie czapników. Pracownię założył ojciec pani Grażyny – pan Remigiusz Osiński. W chwili obecnej pani Grażynie pomaga w szyciu mąż. Szyją maciejówki, cyklistówki, kaszkiety, czapki służb mundurowych i wiele innych. Również na specjalne zamówienia – do filmu, teatru.

DSC_6551

O zakładzie

Czapnictwem zajął się mój tata. On się urodził pod Siedlcami. Mając 16 lat jego ojciec a mój dziadek wziął go do pociągu, przywiózł do Warszawy i oddał do terminu, do pracowni krawieckiej na Hożej. To było jeszcze przed wojną.

Tata zaczął naukę krawiectwa od sprzątania, zamiatania zakładu. Później odnosił klientom gotowe ubrania. Dopiero po jakimś czasie dopuszczono go do szycia. Kiedy ja poszłam w ślady taty w latach 70-tych – było tak samo. Najpierw zamiatałam pracownię i obsługiwałem klientów. Dopiero później ojciec pozwolił mi pomagać sobie w szyciu.

Tata egzamin mistrzowski zrobił po wojnie, w Szczecinie. Stamtąd przyjechaliśmy do Warszawy i osiedliliśmy się na Marysinie Wawerskim, gdzie tata wybudował dom i gdzie miał pracownię. Czapki do 1958 sprzedawał na bazarze Różyckiego. Tam miał takie stanowisko – to był po prostu olbrzymi kufer w którym trzymał swoje wyroby. Na noc kufer się zamykało i wiązało łańcuchami a rano znowu otwierało.

Ja na swój egzamin mistrzowski w 1972 roku musiałam zrobić czapkę mundurową marynarki wojennej – miałam na to 8 godzin, to było bardzo trudne zadanie. Ale udało się i zdobyłam mistrzowskie szlify.

DSC_6535

Moda męska rządzi się swoimi prawami. Fasony powracają. W latach 70-tych szalenie modne były maciejówki, polskie, chłopskie czapki. Sprzedawaliśmy każdą ilość nawet takie w niezbyt chodliwych kolorach. W latach 80-tych świetnie sprzedawały się konfederatki. Ostatnimi czasy wiele czapek szyje na potrzeby filmu. W moich czapkach biegały żydowskie dzieci w „Doktorze Korczaku” Andrzeja Wajdy, robiłam czapki mundurowe do filmu „Helena Modrzejewska” i wielu innych. Ostatnio uszyłam czapki do spektaklu „Młody Stalin” wystawianego w Teatrze Dramatycznym.

Kiedyś ciężko było o materiały. Trzeba było kombinować. Tata w latach 50-tych nicował materiał ze starych płaszczy, żeby mieć z czego szyć czapki. Pamiętam, że po podszewki jeździł aż na Śląsk. Później trzeba było należeć do spółdzielni bo zakłady produkujące tkaniny z indywidualnymi osobami nie rozmawiały. Z cechu brało się dodatki. Bo materiał to jedno a sztywniki, preszpan, tasiemki, lamówki – potrzebne do wyrobu czapek to drugie.

W okresie PRL-u rzemieślnicy musieli mieć pracownie otwarte w stałych godzinach. Nie można było otwierać i zamykać kiedy się chciało. Kiedy musiałam przesunąć godziny otwarcia to dopiero w ministerstwie otrzymałam zgodę.

Najwięcej sprzedawało się w okresie jesiennym. Przed świętem zmarłych. Na wiosnę też można było dobrze zarobić. Pamiętam, że któregoś razu rodzice wyjechali w tym czasie na 2 tygodniowy urlop. Po ich powrocie z tego co udało mi się uszyć i sprzedać można było urządzić mojemu bratu wesele. Także kiedyś to był intrantny fach. Teraz czapnictwo zamiera. Ja już nie mam uczniów, nie mam komu przekazać moich umiejętności. Jak tak dalej pójdzie to już wogóle nie będzie czapników a wszystkie czapki będą do nas przyjeżdżać z Chin.

DSC_6542

O okolicy

Tu na Rondzie Wiatraczna, ronda w latach 60-tych nie było. Była pętla tramwajowa, ulice wyłożone kostką kwadratową przypominającą granit. A tu gdzie stoi Uniwersam Grochów – szczyt architektury z lat 70-tych znajdowały się warsztaty samochodowe. Ten nasz pawilon i inne wokół nas zbudowano w 1958 r. W tym czasie przez ścianę z lewej strony znajdował się fryzjer, po prawej krawiec, dalej był pawilon kolejnego krawca, następnie tzw. galanteria, z modnymi akcesoriami, sztuczną biżuterią, koszulami, krawatami. Dalej gabinet kosmetyczny i punkt cukierniczy z rurkami z bitą śmietaną i kawiarnia. Dzisiaj zostaliśmy tylko my i pani Przewłocka od rurek.

zdjęcią: Jakub Szymczuk, tekst: Konrad Pruszyński